piątek, 12 września 2014

done

Boże do czego to doszło. Bać się zasnąć we własnym domu, czuć się obcym. Być pozbawionym wszystkich pamiątek..kurwa u mnie nigdy nie może być dobrze, nigdy. Teraz zamiast się uczyć i na tym skupiać to będę się bała czy ktoś czasami nie przyjdzie. Jak idiotka. Wszystko jest takie beznadziejne. Nic mnie nie cieszy..same problemy, może to znak że już się nie obudze? Tak bardzo bym chciała. Nikt mi nie pomoże, nie ma żadnego wyjścia z tej sytuacji. Tylko to.. Nie widzę w niczym sensu. Chce juz z tym skończyć, tak będzie łatwiej, nikt by się mną nie musiał przejmować. Jestem żałosna. Nikt ze mnie nawet nie ma pożytku,  szmata pierdolona. Suka, która i tak każdy opierdoli. Fajnie ze każdy może tylko mówić,"wspierać". Tylko ze nikt tak naprawdę mi nie pomaga.
Całe szczęście zyletka jest zawsze w przeciwieństwie do ludzi. Można na nią liczyć. Ależ mam przyjaciółke w niej :)  pomyślę jeszcze o jakiejś używce, uzależnieniu. Żeby było mi łatwiej. I żebym ludziom nie zawadzala sobą.
Nienawidzę się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz