I fall to
fast,
crash too hard,
forgive too easy,
and care too much.
crash too hard,
forgive too easy,
and care too much.
Maybe she just got scared of needing
somebody too much.
Czuję, że ten blog będzie najczęściej aktualizowany ze wszystkich moich dotychczasowych. Ach, dzięki Wam, problemy że dajecie materiał na notkę, co ja bym bez Was zrobiła.
W sumie to.
Ciągle jest tak samo. Monotonia. Przesiedzieć w szkole, a potem w domu. Tyle,
że w domu już bez ukrywania. W sensie z płaczem, w sensie trudne życie i te
sprawy. Patrząc w lustro uświadamiam sobie, że już nigdy nie będę tą
szczęśliwą dziewczyną, którą byłam kiedyś. Ok, dobra kogo ja oszukuję. Czy
ja kiedykolwiek byłam szczęśliwa?
Racja, to
już pytanie o podmiot, tylko trochę głębsze.
Zastanawiam
się jak to jest, że człowiek przez całe życie potrafi sobie stworzyć taką maskę.
Szkolna, towarzyska, czy jak tam kto chce. Używanie jej opanowuje do perfekcji
a jak już się zwierza innym z tego, jakim naprawdę się jest – nie mogą się
nadziwić. O Boże, to szok – to Ty jesteś smutna? No nie, kurwa. Cisnę bekę z
życia jak większość osób, które znam i mam kompletnie wyjebane na to, co robię
(ok druga część zdania zaczyna być z dnia na dzień coraz bardziej prawdziwa).
Czasami nie pojmuję jak można być takim idiotą jak większość ludzi w mojej
klasie.
Przykład:
Fajnie byłoby przełożyć sprawdzian -> idziemy po przewodniczącego
->przewodniczącego nie ma -> idziemy do zastępcy którego też nie ma bo zwyczajnie jest idiotą. Idioci wybierają
jeszcze większego idiotę, żeby ich reprezentował. Myślenie niektórych jest
bardziej irracjonalne niż myślałam. Naprawdę dotąd sądziłam, że są mądrzejsi,
że nie wiem. Reprezentują jakiś poziom? Nie? Ok.
Za dużo
myślę chyba ostatnio, przez to moje sny są przeraźliwe. W sumie jakoś teraz w
tym roku szkolnym mam wyjebane – w kontaktach towarzyskich rzecz jasna (no
dobra może nie do końca tylko w takich). Po co się przejmować ludźmi, skoro
mnie mają w dupie? Ludzie są fałszywi – to moje nastawienie na dziś, jutro i
całą przyszłość. Nie ma też ludzi, których nienawidzę bo tak mi się chce. No
dobra, jest jedna taka osoba. Ale to niemieckie takie więc nawet nie muszę się
tłumaczyć. Wyjątek potwierdza regułę, no nie?
Hm, zapytaj
mnie ktokolwiek w szkole: „Co tam?” odpowiem cokolwiek, aby chciał usłyszeć
(ach jak to nasze społeczeństwo szybko się amerykanizuje). Może na przykład, że
w porządku, albo że jakoś leci, że żyję i mam się. Zapytaj mnie gdzieś o 22 o
to samo… zresztą. Nie musisz pytać – wtedy będziesz oglądał jak rozsypuję się
na kawałeczki po to, aby rano cudownie się zrekonstruowały (Boże, ciągle
czekam. Może by tak wieczny odpoczynek?)
Myślenie o dziadku też raczej nie sprzyja poprawie nastroju. Nic nie jest w stanie sprawić że rozpłaczę się w chwilę oprócz tego, że nie ma na świecie osoby której było widać że na mnie zależy (O, już łzy. Mówiłam, że szybko). W sumie taka prawda, rodzina się jakoś posypała. Teraz każdy tak naprawdę dba o siebie samego. Albo ja tak czuję. Każdy dba o swój interes. Jest ciężko, bo nikt naprawdę nie jest dumny jak on był, chyba wiarę we wszystko straciłam wraz z jego śmiercią. Teraz już nikt we mnie nie wierzy. ~Niagara~. Jak bardzo można być przywiązany do dziadka? Nauczył mnie tylu rzeczy, a Bóg chyba stwierdził, że jego misja się skończyła. Dla mnie ona nigdy się nie skończy. Był taki silny i taki zapatrzony we mnie, byłam w gimnazjum, a on już chciał mi płacić za studia. Widziałam tylko raz jak płakał ze smutku, wtedy umierał.
Generalnie
mi smutno jakoś. Ale tak, oczywiście że tak nagle mi się zrobiło smutno (jakieś
18-ście lat temu, ale powó jest istotny – urodziłam się), bo jestem
zmęczona. Tak jakoś, nie nie cierpię. Wszystko jest w porządku. Wcale nie mam
ochoty się po prostu pociąć. Ale to jest zawsze „zły” pomysł. W tym przypadku „zły”
to pojęcie względne, które każdy różnie deniniuje. Okłamywać nawet kogoś kogo się kocha. Za
niedługo zacznę okłamywać samą siebie. Chyba już za późno. Wydawało mi
się, że człowiek w życiu ma prawo wyboru. No, jak widać ja nie mam – życie na
szantażu takie piękne. Ogólnie wszystko jest piękne, jeśli uznamy że to też
pojęcie względne. Życie to pojęcie względne. Ale już niedługo.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz